Głowa ryby #1 - Każdy zasługuje na dobre przywództwo
Są ludzie, których spotykamy na swojej drodze i po latach nadal pamiętamy jedno zdanie, które nam powiedzieli.
Czasem był to nauczyciel, który zobaczył w nas coś, czego sami jeszcze nie widzieliśmy.
Trener, który wymagał więcej, niż wydawało nam się, że potrafimy z siebie dać.
Rodzic, który w trudnym momencie powiedział: „Spróbuj. Jestem obok”.
Ktoś, kto powierzył nam odpowiedzialność, zanim sami poczuliśmy się na nią gotowi.
Albo lider, który w momencie naszego błędu nie zapytał: „Czego się z tego nauczyłeś i co zrobisz teraz?”.
Takich ludzi pamiętamy.
Nie dlatego, że zawsze mieli rację. Nie dlatego, że byli idealni.
Pamiętamy ich dlatego, że w ich obecności coś w nas rosło.
Odwaga. Poczucie własnej wartości. Odpowiedzialność.
Wiara, że możemy zrobić coś, czego wcześniej się baliśmy.
Czasami wystarczyło jedno zdanie. Jedna rozmowa. Jedna decyzja. Jedno: „Ufam Ci”.
I dzięki tym słowo nasze życie zaczynało wyglądać trochę inaczej.
Ale prawdopodobnie pamiętamy również innych.
Tych, przy których nauczyliśmy się uważać. Nie wychylać się. Nie zadawać zbyt wielu pytań. Nie mówić wszystkiego, co naprawdę myślimy. Nie popełniać błędów, albo przynajmniej pilnować, żeby nikt ich nie zobaczył.
Oba rodzaje liderów zostawiają ślad. Tylko zupełnie inny.
I być może właśnie dlatego przywództwo jest czymś znacznie większym niż stanowisko, funkcja czy tytuł.
Przywództwo zaczyna się wszędzie tam, gdzie nasz sposób życia, nasze decyzje i nasze zachowanie mają wpływ na innych ludzi.
W firmie. W organizacji. W fundacji. We wspólnocie. W szkole. W zespole sportowym. Czasami nawet przy rodzinnym stole.
Po latach bycia liderami i pracy z liderami staje się dla nas coraz bardziej wyraźne przekonanie, że: każdy zasługuje na dobre przywództwo.
I właśnie dlatego nazwaliśmy ten cykl: GŁOWA RYBY
Znamy powiedzenie, że ryba psuje się od głowy. Nie oznacza ono, że za wszystko, co dzieje się wokół nas, odpowiada lider. Nie odpowiada.
Ale oznacza coś innego:
im większy masz wpływ, tym większą ponosisz odpowiedzialność za to, co dzięki temu wpływowi rośnie lub więdnie wokół Ciebie.
Bo ludzie, którym przewodzimy, uczą się nas każdego dnia.
Nie z naszych deklaracji. Z naszych reakcji.
Nie z tego, co napisaliśmy na ścianie. Z tego, co robimy, kiedy ktoś popełnia błąd.
Nie z tego, co mówimy o zaufaniu. Z tego, ile zaufania naprawdę dajemy.
I dlatego jedno z najważniejszych pytań lidera brzmi:
„Co dzieje się z ludźmi, na których mam wpływ?”
Twój zespół uczy się Ciebie każdego dnia.
Są takie momenty, w których w ciągu kilku sekund dowiadujesz się o liderze więcej niż przez kilka lat słuchania tego, co mówi o przywództwie.
Pomyśl przez chwilę o najlepszym liderze, jakiego spotkałeś w swoim życiu.
Nie o najbardziej charyzmatycznym.
Nie o tym z najwyższym stanowiskiem, czy potencjałem.
Nie o tym, który miał najlepsze wyniki.
Pomyśl o człowieku, przy którym Ty stawałeś się lepszy.
Być może dał Ci szansę, zanim sam byłeś przekonany, że jesteś gotowy.
Być może powiedział Ci prawdę, której nie chciałeś usłyszeć, ale zrobił to w cztery oczy, bez świadków i bez odbierania Ci godności.
Być może pozwolił Ci popełnić błąd i nie odebrał Ci odpowiedzialności.
Pamiętasz takiego lidera?
Pamiętamy też innych. Tych, przy których uczyliśmy się, jak wyczuwać humor szefa, zanim wejdziemy na spotkanie. Jak formułować pytanie tak, żeby nie zabrzmiało jak wątpliwość.
Jak mówić to, co ktoś chce usłyszeć, zamiast tego, co powinien.
Takiego, który zaczyna przejmować kontrolę, manipulować lub nawet kłamać, kiedy usłyszy „Nie zgadzam się.”
Kultura ujawnia się pod presją.
Łatwo mówić o przywództwie, kiedy projekt idzie zgodnie z planem.
Prawdziwy test zaczyna się, gdy ktoś mówi „Uważam, że popełniamy błąd”.
Wtedy wszyscy patrzą na lidera. Nie po to, żeby usłyszeć, jakie ma wartości.
Żeby zobaczyć, które z nich naprawdę ma.
Czy szuka rozwiązania czy winnego? Czy zadaje pytania czy upiera się i wydaję wyroki?
Czy potrafi zmienić zdanie, kiedy okazuje się, że ktoś niżej w hierarchii miał rację?
Czy potrafię powiedzieć: „Myliłem się. Ty miałeś rację”.
Presja nie tworzy naszych wartości. Presja je ujawnia.
Ludzie pamiętają takie momenty latami.
Dobre intencje nie wystarczą.
Jest jedno zdanie, które powinno zapalić liderowi czerwoną lampkę: „Przecież miałem dobre intencje, dobre rozeznanie, dobrą strategię”.
Wierzę, że większość liderów je ma. Jednak mikrozarządzanie często zaczyna się od troski o jakość. Kontrola - od poczucia odpowiedzialności. Brak delegowania - od chęci wpływu i pomocy. Unikanie trudnych rozmów - od troski o relację.
Problem polega na tym, że ludzie nie doświadczają naszych intencji. Doświadczają naszych zachowań.
Człowiek, którego decyzję zakwestionowałeś lub poprawiłeś po raz trzeci z rzędu, nie doświadcza Twojej troski o jakość. Doświadcza braku zaufania.
Dlatego dojrzały lider nie pyta tylko: „Co chciałem osiągnąć?”.
Pyta również: „Jaki wpływ naprawdę wywarłem?”.
Intencja ma znaczenie. Jednak nie unieważnia wpływu.
Dobre przywództwo nie zawsze jest wygodne.
Czasami najbardziej wartościową rzeczą, jaką lider może zrobić, jest spojrzeć w oczy drugiej osobie i powiedzieć: „Stać Cię na więcej”, albo: „To nie jest poziom, na który się umówiliśmy”, „Nie mogę zaakceptować takiego podejścia”.
Dobre przywództwo nie oznacza chronienia ludzi przed każdym dyskomfortem. Oznacza tworzenie środowiska, w którym człowiek może rosnąć bez utraty godności.
Możesz wymagać i szanować.
Możesz rozliczać i wierzyć w człowieka.
Możesz powiedzieć „nie” i nie poniżać.
Możesz pozwolić komuś ponieść konsekwencje i nadal być przy nim.
Dobry lider nie usuwa wszystkich trudności z drogi ludzi. Pomaga im stać się ludźmi, którzy potrafią przez te trudności przejść.
Przywództwo dzieje się w małych momentach.
Nie potrzeba wielkiej sceny, żeby dobrze przewodzić. Czasem wystarczą trzy minuty. Zatrzymujesz człowieka po spotkaniu i pytasz: „Co Ty o tym naprawdę myślisz?”.
Oddajesz komuś decyzję, chociaż sam zrobiłbyś to inaczej: „To Twój obszar. Ufam Ci”.
Po własnym błędzie stajesz przed zespołem: „To ja podjąłem tę decyzję. Nie zrzucam odpowiedzialności”.
Kiedy ktoś przychodzi z problemem, zamiast natychmiast podać rozwiązanie, pytasz:
„A Ty co proponujesz?”.
I milczysz. Czekasz. Choć odpowiedź masz już na końcu języka. Właśnie w takich małych momentach powstają wielcy ludzie.
Sprawdź, co rośnie wokół Ciebie.
Jest wiele modeli, narzędzi i książek o leadershipie. Lubimy je. Korzystamy z nich i sami z ich uczymy. Jest prostszy sposób, żeby sprawdzić jakość swojego przywództwa.
Rozejrzyj się. Co dzieje się z ludźmi wokół Ciebie? Czy po roku pracy z Tobą mają więcej odwagi? Czy podejmują więcej decyzji? Czy przychodzą z problemami czy również z rozwiązaniami? Czy potrafią powiedzieć Ci „nie”? Czy potrzebują Cię coraz bardziej - czy coraz mniej? Czy kiedy wychodzisz z pokoju, zaczynają działać - czy czekają, aż wrócisz?
I być może najważniejsze: Czy dzięki Tobie sami stają się lepszymi liderami?
Potrzebujemy miejsc, które rozwijają liderów.
Jest coś jeszcze, czego nauczyły nas lata przywództwa.
Lider również potrzebuje ludzi, którzy będą rozwijali jego.
Potrzebuje miejsc, w których ktoś zakwestionuje jego sposób myślenia.
Historii, które przypomną mu, dlaczego w ogóle zdecydował się przewodzić. Idei, które zabierze ze sobą do organizacji. Rozmów z innymi liderami, po których wróci do swojego zespołu z jednym pytaniem, którego wcześniej sobie nie zadawał.
Dlatego od lat tak bliska jest nam idea Global Leadership Summit.
Nie dlatego, że potrzebujemy kolejnej konferencji. Mamy ich wystarczająco dużo. Potrzebujemy przestrzeni, w których liderzy sami mogą rosnąć, żeby później mogli rozwijać innych. Czasem jedno zdanie usłyszane ze sceny zmienia sposób, w jaki następnego dnia prowadzisz rozmowę.
Jedna historia zmienia decyzję. Jedno pytanie zostaje z Tobą na kilka miesięcy. A jedna decyzja może później wpłynąć na dziesiątki ludzi, których osoba stojąca na scenie nigdy nawet nie pozna.
Rozwój lidera nigdy nie kończy się na liderze.
Rozchodzi się dalej. Na jego zespół. Na organizację. Na klientów. Na rodziny ludzi, którzy każdego wieczoru wracają z pracy do domu.
Mamy dla Ciebie eksperyment.
Nie czekaj jednak na konferencję, książkę ani kolejne szkolenie. Zacznij teraz. W ciągu najbliższych siedmiu dni zapytaj trzy osoby, którym przewodzisz:
„Co robię jako lider, co pomaga Ci być lepszym?”.
A potem: „Co robię - albo czego nie robię - co Ci to utrudnia?”.
I zrób najtrudniejszą rzecz. Nie tłumacz się. Nie wyjaśniaj swoich intencji. Nie broń swoich decyzji. Nie mów: „Tak, ale…”.
Posłuchaj. Podziękuj. Zapisz.
A później wybierz jedną rzecz, którą zmienisz. Tylko jedną.
Dobre przywództwo rzadko zaczyna się od wielkiej transformacji. Najczęściej zaczyna się od momentu, w którym lider ma odwagę powiedzieć: „Być może to ja powinienem coś zmienić pierwszy”.
Każdy zasługuje na dobre przywództwo.
Przywództwo daje nam niezwykły przywilej. Przez kilka lat możemy uczestniczyć w czyjejś historii. Możemy sprawić, że człowiek uwierzy w siebie bardziej. Że podejmie pierwszą trudną decyzję. Że odkryje talent, którego wcześniej nie widział. Że odważy się zabrać głos. Że nauczy się brać odpowiedzialność. Że pewnego dnia sam stanie się liderem, przy którym inni będą rosnąć.
Możemy zostawić po sobie ludzi, którzy nauczyli się przede wszystkim uważać.
Stanowisko daje nam władzę nad decyzjami. Przywództwo daje nam wpływ na ludzi.
Dlatego nie traktujemy dobrego przywództwa jako luksusu, benefitu czy czegoś, co „dobrze mieć” w organizacji.
Traktujemy je jako odpowiedzialność.
Jeśli powierzono Ci ludzi, powierzono Ci kawałek ich życia.
Zrób wszystko, żeby kiedyś mogli powiedzieć:
„Dobrze, że właśnie ten człowiek był wtedy moim liderem”.
Ludzie, którzy trafili właśnie na Ciebie niewątpliwie zasłużyli na dobre przywództwo.
Pamiętaj - ryba psuje się od głowy.
Robert Plesko i Mariusz Marcinkowski
Koordynatorzy polskiej edycji The Global Leadership Summit