Głowa ryby #2 - Przyjmując rolę lidera, przyjmujesz szansę, by coś zmienić…
Kiedy po raz pierwszy zostajesz liderem, zazwyczaj myślisz o odpowiedzialności.
Za wizje, za decyzje, za rezultat, za ludzi, za finanse… za to, żeby „dowieźć”.
Sami przez wiele lat tak patrzyliśmy na przywództwo. Dzisiaj myślimy o nim trochę inaczej.
Kiedy przyjmujesz rolę lidera, dostajesz coś znacznie większego niż stanowisko, zespół czy prawo do podejmowania decyzji. Dostajesz wpływ na czyjeś życie.
Im dłużej jesteśmy liderami i pracujemy z liderami, tym bardziej widzimy, jak ogromna jest to odpowiedzialność.
Ludzie spotykają nie stanowisko. Spotykają Ciebie. Przychodzą do Ciebie ze swoimi ambicjami, talentami, doświadczeniami, obawami, historiami i marzeniami, których najczęściej nawet nie znasz.
A potem spotykają w nas lidera, przy którym albo zaczynają wierzyć, że potrafią więcej, albo takiego, przy którym po raz pierwszy ktoś naprawdę ich zauważa. Czasem takiego, który daje im odpowiedzialność wcześniej, niż oni sami czują się na nią gotowi.
Ale czasem spotykają również lidera, przy którym uczą się milczeć. Nie wychylać się. Nie popełniać błędów. Nie zadawać pytań…
I właśnie dlatego jakość przywództwa ma znaczenie znacznie większe niż wynik jednego roku. Bo lider nie tylko wpływa na to, co człowiek robi. Wpływa również na to, kim człowiek przy nim się staje.
Pięć sekund lidera. Pięć lat człowieka.
Jest w przywództwie pewna asymetria, o której zbyt rzadko rozmawiamy.
Lider może powiedzieć coś w emocjach.
Między jednym spotkaniem a drugim. W biegu. Pod presją…
I pięć minut później już tego nie pamiętać.
A człowiek po drugiej stronie może pamiętać to zdanie przez kolejne pięć lat.
„Nie nadaję się.” „Znowu się zawiodłem.” „Moja praca i zaangażowanie nie mają wartości.”
Ale to może działać także w drugą stronę.
„Widzę w Tobie potencjał.” „Poradzisz sobie.” „Chcę dać Ci tę szansę.”
„Popełniłeś błąd. Wyciągnij wnioski i spróbuj jeszcze raz.”
Być może dla Ciebie jako lidera to tylko jedno zdanie.
Dla drugiego człowieka może być początkiem zupełnie nowej historii.
Wraz z rolą lidera nasze słowa nie stają się ważniejsze dlatego, że jesteśmy ważniejsi.
Stają się ważniejsze dlatego, że mamy większy wpływ.
Jeżeli ktoś nauczył Cię odpowiedzialności zamiast posłuszeństwa…
Jeżeli ktoś zaufał Ci wcześniej, niż Ty zaufałeś sobie…
Jeżeli ktoś pozwolił Ci popełnić błąd, ale nie pozwolił Ci przed nim uciec…
Jeżeli ktoś zobaczył w Tobie potencjał, którego sam jeszcze nie widziałeś…
To zabierasz ze sobą w swoją podróż.
I być może kiedy sam zostaniesz liderem, dasz to kolejnym ludziom.
W ten sposób przywództwo potrafi być przekazywane dalej.
To nie znaczy: bądź miły. W tym miejscu łatwo pomylić dobre przywództwo z pobłażliwością.
Nie o tym mówimy.
Lider odpowiada za rezultat. Stawia wymagania. Rozlicza. Podejmuje trudne decyzje. Czasami mówi „nie”. A czasami musi zakończyć współpracę.
Dobre przywództwo nie polega na unikaniu trudnych rozmów.
Polega na tym, żeby również w trudnej rozmowie nie przestać widzieć człowieka.
Możesz powiedzieć: „Ten rezultat nie spełnia naszych oczekiwań” bez komunikatu: „Ty nie spełniasz naszych oczekiwań jako człowiek”.
Możesz wymagać - bez poniżania.
Możesz rozliczać - bez odbierania godności.
Możesz dawać trudny feedback - i pozostawić człowieka z przekonaniem: „Mogę coś z tym zrobić.”
Dla nas właśnie tutaj zaczyna się dojrzałe przywództwo.
Nie w wyborze: wyniki albo ludzie. Ale w odpowiedzialności: za wyniki i za ludzi.
Przez lata naturalnym pytaniem lidera było: „Czego potrzebuję od mojego zespołu?”
Dzisiaj znacznie częściej zadajemy inne: „Kim ci ludzie mogą się stać dzięki temu, że przez jakiś czas będziemy pracować razem?”
To pytanie zmienia bardzo dużo. To pytanie zmieniło nasze myślenie o przywództwie.
W obliczu tego pytania delegowanie przestaje być tylko sposobem na pozbycie się zadania. Feedback staje się inwestycją w czyjąś samoświadomość.
Rozmowa 1:1 staje się miejscem, w którym możesz naprawdę zobaczyć człowieka.
A sukces człowieka, którego prowadzisz, staje się częścią Twojego przywódczego dziedzictwa.
Bo ludzie pamiętają.
Nie pamiętamy wszystkich zadań, KPI czy OKR-ów, za które odpowiadaliśmy.
Nie pamiętamy wszystkich prezentacji, szkoleń, warsztatów.
Nie pamiętamy większości spotkań, które kiedyś wydawały się absolutnie kluczowe.
I podejrzewamy, że ludzie, z którymi pracowaliśmy, również ich nie pamiętają.
Ale pamiętamy ludzi. Tych, którzy dali nam szansę. Tych, którzy uwierzyli.
Tych, którzy powiedzieli prawdę, kiedy jej potrzebowaliśmy.
Tych, którzy postawili wymagania, ale nie odebrali nam godności.
I niestety pamiętamy również tych, przy których nauczyliśmy się bać.
Dlatego jesteśmy coraz bardziej przekonani, że każdy lider zostawia ślad.
Pytanie nie brzmi: „Czy zostawię?”
Pytanie brzmi: „Jaki ślad zostanie po spotkaniu ze mną?”
Jeżeli jesteś dzisiaj liderem, pomyśl przez chwilę o jednej konkretnej osobie ze swojego zespołu.
Nie pytaj: „Czego jeszcze od niej potrzebuję?”
Zapytaj: „Kim ta osoba może się stać dzięki temu, że przez jakiś czas jestem jej liderem?”
Co możesz w niej zauważyć? Do czego możesz ją zaprosić?
Jaką odpowiedzialność możesz jej powierzyć? Jakiej rozmowy być może już zbyt długo unikasz?
Jakie jedno zdanie powinna od Ciebie usłyszeć?
A potem zrób jedną rzecz.
Bo przyjmując rolę lidera, przyjmujesz nie tylko odpowiedzialność za wynik.
Przyjmujesz szansę, by zmienić czyjeś życie. I być może za wiele lat ktoś nie będzie pamiętał, nad jakim projektem razem pracowaliście.
Ale może pamiętać, kim stał się przy Tobie.
Pamiętaj - ryba psuje się od głowy. Ty jesteś tą głową.
Robert Plesko i Mariusz Marcinkowski
Liderzy i koordynatorzy Global Leadership Summit Polska